poniedziałek, 24 maja 2021

1 Komunia Jasia

 



Chyba wszyscy zaczynamy się już zastanawiać 
kiedy wreszcie będzie ciepło.
 W ostatnich dniach znowu zmarzłam w mieszkaniu i u rodziców, 
chociaż raczej nie zdarza mi się to podczas sprzątania...

U mnie kolejny zastój, ale mam co pokazać.
 Pod koniec zwolnienia jeszcze w kwietniu
 udało mi się ukończyć kilka prac, które będę pokazywać
 w kolejnych postach. Znowu czas pokazał, 
że wszystkie plany mogą lec w gruzach. 
Denerwuje się bo przez to wszystko się opóźnia.
 Mój upominek na zabawę leży nie ukończony, inne leżą
 nie wysłane, moje słoneczniki na prezent z okazji rocznicy
 ślubu śnią się po nocy...
A wszystko za sprawą jak to zwykłe bywa
 niezapowiedzianych zdarzeń...
Moja teściowa trafiła do szpitala a co z tym się wiąże
 trzeba było na niej skupić uwagę i pomoc. Wczoraj wróciła do domu, jest osobą niepełnosprawną i wymaga całodobowej
 opieki...niestety życie nie wszystkich traktuje równo...
Do tego moja mama oświadczyła mi, że będzie u niej gruntowny remont kuchni i malowanie korytarza. Nie mam nic przeciwko temu ale kiedy planowała to mowa była o letnich miesiącach. Niestety żyjemy w czasach kiedy trudno o fachowca. Westchnęłam tylko i zakasałam rękawy. W sobotę drugi dzień sprzątania i skręcenia  mebli, wczoraj byłam po nocce nie położyłam się by nie tracić czasu a do domu wróciłam ledwie żywa. Piszę o tym bo w planach miałam chociaż godzinę przeznaczoną na zaległe robótki...he he tego typu plany to nie jest moja dobra strona :) dobrze, że pomaga mi syn bo nie wiem jak długo by to trwało..żal i rodziców i wszystkich osób w starszym wieku, którzy nie mają sil, nie potrafią ogarnąć w pewnym wieku tego co związane z takimi sprawami. Czasem myślę czy będę jeszcze żyć kiedy będę w wieku moich rodziców i jak to będzie...
 Dobrze, że mąż się zlitował i wczoraj po powrocie z naszej zaniedbanej z powodu choroby działki, upiekł kurczaka. Ja zrobiłam gulasz. Odkąd mam szybkowar wiele dań robię szybciej... Najpierw podsmażam na patelni mięso a potem 30 minut w szybkowarze i gotowe.  Naprawdę polecam ten garnek. Znacznie zmniejsza czas gotowania potraw...
Z dobrych wieści :) to byłam u lekarza badania krwi mam modelowe...no prawie trochę niski sód, ale to nie problem. Byłam też u kardiologa wszystko jest dobrze widzę też, że serce i tętno się uspokoiło. Cieszę się z tego ogromnie bo przynajmniej te sprawy mogę odhaczyć. Niestety dostałam wraz z mężem skierowanie do pokowidowej poradni pulmonologicznej na badania. 
No cóż pojedziemy.
Wszystkim Wam dziękuję za troskę o zdrowie i ciepłe słowa.

A teraz przechodzę do boxa z okazji 1 Komunii Św.  jakiego Zrobiłam na wielką  prośbę mojej koleżanki.
 Nie mogłam jej odmówić..

I tak powstał kolejny eksperymentalny :) upominek w postaci rozkładanego boxika . Nie mając zbyt wiele gotowych materiałów musiałam tworzyć i wymyślać sama. Mąż dał mi nawet krzyżyk, który jest widoczny na Biblii. Wygląda lepiej niż ten który miałam z papieru, przynajmniej tak mi się wydaje. Musiałam mocno
ograniczyć pewne dekoracje bo to dla chłopca pamiątka wiec zdobień nie może być zbyt wiele . Zdaję sobie sprawę, że te
z profesjonalnymi drobiazgami wyglądają ładniej, ale ja nie mam
takich elementów, może kiedyś jeśli będę robiła tego więcej to 
pomyśle o odpowiednich zakupach. A tymczasem korzystam z
wyobraźni i tego co dostałam od Was. Zapraszam do oglądania.
 





Mój mąż i syn mieli swój  wkład w powstaniu tej pracy. Mąż wycinał  z kartonu kształt boxa i zrobił Biblię do środka z wydrukowanym napisem. Starczego syna poprosiłam aby na stempelku czy digu( nie wiem jaka jest fachowa nazwa)dodał imię i datę.To skróciło moje zmagania z tym wyzwaniem :)








 Mam nadzieję,że w dalszym ciągu będziecie wyrozumiali dla moich poczynań bo to naprawdę początki mojej zabawy z boxami.

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze i miłe słowa, za krytykę też ponieważ bywa konstruktywna i mobilizuje mnie do ulepszania tego co robię. Chcę jednocześnie przeprosić, że chwilowo z wymienionych na początku powodów ale też zawodowych zobowiązań nie mogę Was odwiedzać na Waszych blogach i podziwiać tego co robicie. Ale nadrobię to obiecuję :) 

Bardzo mi miło, że powiększa się grono obserwatorów, a to znak, że chociaż niektórym podoba się to co robię :) 

Ściskam Was mocno wirtualnie i lecę do kuchni tym razem stworzyć jakąś surówkę :) dzisiaj nocka i znowu nic nie zrobię ..

 

piątek, 7 maja 2021

Trochę słońca, czasem deszcz




 Nie wiem czy taki dokładnie był tytuł filmu rodem z bollywood ale pogodę mamy iście kwietniową. Wczoraj myślałam,że umrę tak źle czułam się ze względu na pogodę, dzisiaj rano za oknem jak w najgorszy listopadowy poranek a teraz świeci ostre słonce, ale nie dam się oszukać temperatura za oknem pokazuje 12 stopni czyli faktycznie jest poniżej 10..mam słoneczny balkon i tam zawsze jest cieplej :)

 Znowu częściej piszę posty ale to się zmieni za parę dni jak wrócę do pracy, tymczasem robię wiele rzeczy na raz by nadrobić zaległości. 

Kończę upominek na zabawę wielkanocną dla Marioli, ale jego Wam nie pokażę, dopiero jak właścicielka go otrzyma :)

Bardzo się też cieszę ponieważ dostałam kilka zamówień na haftowane obrazki i pamiątki komunijne, będą to boxy ale czekam na odpowiednią tekturę.
Ale najpierw pokażę Wam jak uszyła poduszkę krawcowa z moim haftem. Jak to zobaczyłam to się podłamałam. Ta pani jest słynna z tego jak szyje podejrzewam, że dała haft swojej pracownicy bo coś się jej wymknęło w trakcie którejś z rozmów bo bardzo zwlekała, w sumie czekałam na poduszkę miesiąc a miała być w ciągu tygodnia.

 



Poduszka jest nieco pognieciona bo nim wyszłam z szoku i zrobiłam zdjęcia została przetestowana przez jednego z synów...w każdym razie chyba długo nie dam nic do uszycia osobie nie sprawdzonej..

A na tamborku zamówiony obrazek ze słonecznikami, mam jeszcze czas na jego oddanie wiec mogę kończyć to co najpilniejsze.

Powiem Wam, że te słoneczniki mnie zauroczyły, mam nadzieję, że mi się nie znudzą bo mam 3 zamówienia na nie. Cieszę się z tych zamówień bo dzięki temu będę mogła kupić różne materiały za  pieniążki w ten sposób uzyskane a nie będę obciążać domowego budżetu jak to czasem bywało. Haft pochodzi z książki którą ostatnio dostałam, do kupienia tutaj

     



Od paru dni mam kaszel, który budzi mój niepokój, zrobię sobie inhalację i zobaczę czy będzie poprawa...oprócz harfowania trzeba jeszcze coś jeść i trochę posprzątać..jak ja tego nie lubię, kiedy ogarnia mnie wena mogłabym siedzieć dzień i noc gdyby się dało i wyszywać moje kwiatki :) a tymczasem znowu zrobiło się pochmurno i deszczowo...no to idę poczarować w kuchni. Uściski trzymajcie się zdrowo.


 

czwartek, 6 maja 2021

Galeria prac Pascha 2021-2022 Kwiecień

 Witajcie Obserwatorzy i wytrwałe Rękodzielniczki?😀Jaka u Was pogoda? bo u mnie zimno i wieje  jak na początku bezśnieżnej zimy 😄No dobrze, nie będę się czepiać tematu ocieplanie klimatu :)..postaram się wierzyć na słowo, chociaż raz . 

Postanowiłam już nie zwlekać z prezentacją kwietniowej galerii prac wielkanocnych, mam nadzieję,że jeśli nie słonko to rozgrzeją Was ,,gorące,, oglądane prace :). Prac jest 8 w tym mojakarteczka-banerek. Nie jest to dużo ale zaczynamy zabawę ,, Pascha,, i mam nadzieję,że w maju prac będzie więcej. Kochani zapraszam do udziału tych co się wahają, nawet jeśli byście mieli tworzyć co 2 miesiące to przez rok będziecie mieć gotowych kilka upominków na ten szczególny okres :). Bardzo się cieszę , że do zabawy dołączyły nowe zdolne dziewczyny, których prace możecie oglądać na blogach ( odsyłam do linków). I tak szczególnie po raz pierwszy witam :

Paniuskę 

Agaję 

Leacathy 

Tesa57

 Pasje Grażyny

Mam nadzieję,że dziewczyny  będziecie się dobrze bawić, a tworzenie przyniesie Wam sporo radości :)

 A teraz zapraszam do oglądania prac. Galerię rozpoczyna piękna zakładka Agaji :)

 

  

Agaja


 

xgalaktyka 


 

menia 


Ania Iwańska


Haft i Patchwork

 


Paniuśka


Szczypta magii u Anny


Grażyna

 

Galerię kończą piękne jajka Grażyny :) możecie wejść na blogi dziewczyn i zobaczyć więcej szczegółów :)

Tina J 


 

A na koniec inspiracja którą znalazłam na etsy

 


 

 Wzór jest oczywiście do kupienia ...ale sprawne oczka poradzą sobie i bez niego :)

Pozdrawiam Was i życzę wszystkim i sobie również więcej ciepła :)

wtorek, 4 maja 2021

Na tamborku...i w głowie...

Nic mi się dzisiaj nie chce, do tego pogoda nie nastraja optymizmem, wiele ludzi zgłaszało  złe samopoczucie. Na domiar złego dowiedziałam się o kłopotach rodzinnych znajomych...jestem jakaś przygnębiona..Na to wszystko zadzwoniła moja koleżanka z pracy z pytaniem czy zapisałam się do kardiologa w związku z moimi skokami tętna i trzepotaniem serca...próbowałam Ją nieco zbyć i rozśmieszyć i delikatnie mówiąc spławić, ale zaczęła mnie straszyć tzn. chciała wystraszyć,( ale ja jakoś nie potrafię się wystraszyć ), aby zmobilizować mnie do wizyty, oczywiście prywatnej bo inaczej się nie da. Bagatela ta wizyta może mnie kosztować 300zł a tu same wydatki w maju, 18tka bratanicy męża, ich rocznica ślubu, nasza w czerwcu...nie ma kasy na specjalistów. Gdyby chodziło o członków mojej rodziny to z hukiem lecieli by na drugi dzień do takowego specjalisty..ale na mnie to nie działa...dlaczego? bo nie cierpię chodzenia po lekarzach, nie znoszę zajmowania się takimi sprawami. Ale czy to usprawiedliwienie swojej beztroski a może nieodpowiedzialności?  Nie wiem, ale dla mnie to absurd bym się sobą zajmowała..czy klekotanie serca zawsze musi kończyć się wizytą u kardiologa? Przed covidem też zdarzało mi się takie klekotanie i nic sobie z tego nie robiłam..Może jestem nieodpowiedzialna, ale na pewno nie podziała na mnie straszenie, że mogę umrzeć (koleżanka próbowała), w tej chwili nie przeraża mnie myśl o śmierci, ale też nie mogę o tym głośno mówić bo mnie zapiszą do psychiatry...

 ale nie chciałam o tym...tak mi się wylało, zwykle tego nie robię na blogu więc mi wybaczcie :), nie piszę tego byście mi coś radzili czy ganili moje zachowanie...czasem człowiek musi się wygadać albo wypisać :) 

Zaczęłam przygotowywać galerię wielkanocną z pracami które zrobiłyście  w kwietniu, myślałam, że pokażę ją dzisiaj ale stwierdziłam,że jeszcze poczekam może któraś z Was zechce dołożyć swoją pracę do tego posta. Na początku czerwca pokażę majowe prace.

 

 

A u mnie na tamborku królują kwiaty :) mam jeszcze kilka dni zwolnienia więc próbuję podgonić wszystkie zaległości, zrobiłam haft na obrazek z okazji rocznicy ślubu brata męża... i zaczęłam się zastanawiać czy oprawić w ramko-tamborek haft na tak delikatnej tkaninie. Podobały mi się te obrazki w tych ramkach, ale one nie mają szybek. Po zabezpieczeniu z tyłu haftu w zasadzie nie idzie wyjąć go z ramki, trzeba by było odpruwać tył..średnio to widzę..podarować taki obrazek beż możliwości odświeżania, wyprania ? A co jak haft się zabrudzi, zakurzy...Postanowiłam wyszyć drugi, wydawało mi się, że dosyć gruby len z IKEI będzie odpowiedni, ale teraz mam wątpliwości. Zobaczę jak skończę haftować. Zdecydowanie bardziej podoba mi się ten który wyszyłam..ale zostają dylematy związane z konserwacją haftu..

Tymczasem pokażę wam haft na poduszce, tej samej projektantki Kazuko Aoki, jej polne kwiaty są bardzo inspirujące. Książki można kupić tutaj. Ciągle wyświetla mi się ta strona więc trudno ją przeoczyć :)

 




Coś mi się wydaje, że dzisiaj już nic więcej nie wyszyję, może jutro będzie lepszy dzień..

Życzę Wam dobrej i spokojnej nocy

niedziela, 2 maja 2021

Upominki dla pszczelarza

Deszczowo zaczął się ten weekend, a ponoć dzisiaj miało nie padać. Miałam z mężem iść na spacer...a skończy się pewnie na siedzeniu w domu. Postaram się przynajmniej zabrać za robótkę, tyle ich zaległych czeka a tu kolejne wyzwania.

***

Przypominam, że do końca maja trwają zapisy na zabawę wielkanocną:,,Pascha,, ale należy wykonać2 prace za kwiecień i maj. Jeśli ktoś będzie miał problem by zdążyć do końca maja z drugą pracą proszę mnie o tym poinformować.

Mam nadzieję, że teraz już wszyscy chcący brać udział w tej zabawie nie będą mieli wątpliwości co do ich zasad :)



A teraz kilka słów na temat tego co pokazuję :) Dawno u mnie nie bylo poduszki😊 powiem, że już sie za nimi stęskniłam... Powstało by ich pewnie wiecej gdybym miała poszewki i to z odpowiedniej tkaniny..
Ale na naszym polskim rynku w dalszym ciągu jest deficyt jeśli chodzi o ten towar...tak przynajmniej jest na prowincji😉. Jeśli któraś z Was wie gdzie można kupić( w dobrej cenie) dobrze uszytą poszewke z bawełny lub lnu, proszę o informację.



A teraz wracam do tematu samej poduszki i okazji na jaką powstała.
Były to 85 urodziny mojego taty, pszczelarza i miłośnika pszczół.
Na prezent zażyczył sobie zlotych sztućców...dostał je ale chciałam 
jeszcze podarować Mu upominek
związany z Jego pasją... Wiecie jak trudno robi się prezenty mężczyźnie, chyba, że ma on jakąś pasję :) Mój 
tata na szczęście ją ma. Pszczoły to całe Jego życie, zresztą poniekąd nasze też :)



Mój tata używa małych poduszek pod głowę (jak pewnie wszyscy), dlatego postanowiłam wykonać zabawny haft pszczoły a raczej królowej pszczół. Użyłam do tego cieniowanych mulin Anchora, niestety jak w przypadku DMC farbują! Dlatego uważajcie, nici zaczęły farbować podczas prasowania na mokro..





Zbieram różne grafiki w tym oczywiście pszczół. Jak zobaczyłam tą
którą użyłam na kartce to wiedziałam, że się spodoba i tak było😊 Kartka zrobiła furorę, niby nic ale w związku z okolicznosciami bardzo na czasie, z ukrytym przekazem:
Nawet pszczoły muszą nosić maseczki😂, no ponoć do 15 maja a potem tylko w pomieszczeniach...w ulach?😂




 Mam nadzieję, że moje pszczółki wywołaja uśmiech na Waszych twarzach :) ten wzór pochodzi z tej strony. 
A swoją drogą korci mnie już od dawna pomysł z kolejną zabawą tym razem tematem byłyby pszczoły. Wiadomo w grupie tworzy sie lepiej. 
Co myślicie o tym pomyśle.
Pozdrawiam Was gorąco pomimo zimna i deszczowej pogody.

Mapa

Wygrałam!

Candy u Anett

Candy u Anett
Wygrałam !

...